Zaufanie Zaufanie: waluta, w której płacą zespoły
← Pigułki wiedzy
Zaufanie · 5 min czytania

Zaufanie brzmi jak temat na miękkie szkolenie. A jest twardą walutą. Płacisz nią w każdej rozmowie z zespołem. Tyle że salda nie widać.

Masz w zespole kogoś, kogo kontrolujesz odrobinę za mocno. Raport „na wszelki wypadek”. Dopytanie o szczegół, który i tak zrobiłby dobrze. Kopia maila, który spokojnie wyszedłby bez Ciebie. Każdy ruch z osobna niewinny. Razem mówią jedno: nie ufam ci do końca. I to kosztuje.

Zaufanie działa jak waluta, bo ma kurs. Za wysokie kupujesz szybkość, inicjatywę, lojalność. Za niskie płacisz spowolnieniem, biernością i cichym przeglądaniem ofert pracy. Problem w tym, że rachunek jest niewidzialny. Nikt nie wystawia faktury za nadkontrolę. Jest tylko człowiek, który przestał podnosić rękę, bo się nauczył, że i tak wszystko sprawdzisz.

I to nie jest gadanie od święta. Paul Zak, neuronaukowiec, latami badał, co dzieje się w mózgu, gdy ludzie sobie ufają. Klucz to oksytocyna: mózg produkuje ją, gdy dostaje zaufanie, a ona zwrotnie sprawia, że sam stajesz się bardziej godny zaufania. W „The Neuroscience of Trust” (Harvard Business Review, 2017) Zak podał liczby. Firmy o wysokim zaufaniu kontra niskim: o 74% mniej stresu, o 106% więcej energii, o 50% wyższa produktywność, o 76% wyższe zaangażowanie, o 40% mniej wypalenia. To nie liczby z warsztatu o dobrej atmosferze. To wynik.

Zak wskazał osiem konkretnych zachowań, które budują zaufanie. Nie bierz się za wszystkie naraz, bo skończysz na zerze. Weź trzy. Doceniaj konkret od razu, publicznie i po imieniu. Deleguj hojnie, czyli oddawaj odpowiedzialność, nie samą instrukcję. I pokazuj własną słabość: proś o pomoc, przyznaj się do błędu. To ostatnie wygląda ryzykownie, a jest najmocniejszym sygnałem, że masz przed sobą partnera, nie wykonawcę.

Najtrudniejsze: zaufanie działa zaliczkowo. Nie poczekasz, aż ktoś „zasłuży”, bo bez zaliczki nigdy nie dostanie miejsca, żeby pokazać, na co go stać. Ktoś musi dać kredyt pierwszy. W relacji szef i pracownik ten ktoś to zawsze Ty.

Zrób w tym tygodniu jedno. Wybierz osobę i zadanie, które normalnie sprawdziłbyś po drodze. Nie sprawdzaj. Oddaj z pełną odpowiedzialnością i pokaż, że ufasz w wynik. Potem popatrz, co zrobi się z jej zaangażowaniem. Najtańsza inwestycja o najwyższym zwrocie, jaką masz pod ręką.

Zaufaniem płacisz codziennie, chcąc czy nie. Warto wiedzieć, ile wydajesz i na co.

Źródło: Paul J. Zak, „The Neuroscience of Trust”, Harvard Business Review, styczeń 2017. https://hbr.org/2017/01/the-neuroscience-of-trust
PoprzedniDlaczego Twoi najlepsi ludzie odchodzą NastępnyOdpowiedzialność wygrywa z motywacją

Chcesz taką dawkę wiedzy na żywo, dla całej firmy?

Zaproś Sebastiana z wykładem na swoje wydarzenie.

Zapytaj o wykład